Bardzo dawno temu, bo w 2004 roku zaczęłam przygodę z blogowaniem. Na początek w Dziennikach czasopisma "Twój Styl". Działy się tam fajne sprawy, bo piszące Dziewczyny uwielbiały się spotykać w różnych miejscach kraju. Miałam to szczęście, że dwa razy uczestniczyłam w spotkaniach zorganizowanych w Gdańsku. Niektóre kontakty utrzymuje do dziś. Dzięki jednej z Gdynianek - Abei ( taki nick ), do tej pory mam kontakt z Polcią, którą poznałam w czasie, gdy Ona mieszkała w Szklarskiej Porębie. Byłam u niej dwukrotnie: z Abeą, a później z Małżem własnym! Najwidoczniej z Polcią nam po drodze, bo dopiero parę dni temu wróciłam z Piechowic, w których gościła mnie i mego najmłodszego Brata!
To było fantastyczne 6 dni. Oczywiście, jeden na dotarcie, a drugi na powrót, co razem dało 1600km. Dlaczego aż tyle? Ano dlatego, że ja i owszem samochodowa jestem, ale mój Brat całe swe życie spędził za kółkiem, więc ..... "wicie - rozumicie"! Lepiej jeździć z Bratem, niż samej się telepać bezdrożami, gdy niezbyt dokładnie posłucha się GPS-a, a co czasami mi się zdarza! Poza tym musiałam Brata ściągnąć z Grajdołka, a potem tam zostawić, czyli za każdym razem leciała stówka! Zamysł się udał, Brat zadowolony, ja też, a najbardziej Polcia, która obiecała, że mnie odwiedzi, jak będzie na emeryturze, czyli za kilkanaście lat! :-))))) Jak ją Jej osobisty Małż puści, of course, no chyba że wcześniej przyjadą oboje! Cierpliwie będę czekać!
Zdjęć narobiliśmy z Bratem całą masę. W niektórych miejscowościach już byłam, ale Brat nie, więc odwiedzałam ponownie, co jednak nie jest takie głupie, gdyż czas wszystko zmienia, i czasami zadziwi się człek na te zmiany!
1. Szklarska Poręba
Byłam tam dwukrotnie, ale nie byłabym sobą, aby nie skoczyć na nowy dworzec, i popatrzeć na góry!





















































