Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rehabilitacja. wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rehabilitacja. wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 kwietnia 2022

NO, TO PO KOLEI !

Jestem jak wiecie, leniuchem! I jak mogę sobie odpuszczać to i owo, robię to bez żadnych wyrzutów sumienia! Tym razem padło na salon. Sprzątnęłam, i owszem, ale o dekoracji świątecznej nawet nie chciało mi się myśleć! Zimno nań nawet przy włączonym kaloryferze, bo wielki, nie będę się umartwiać!  Ważna dla mnie była "górka"! I wszystko nań przeniosłam, czyli zagospodarowałam tu i tam karteczki świąteczne, stare ozdoby, nowsze ozdoby, a nawet zazdrostki , które kiedyś zawsze tylko na dolnych oknach były wieszane!  









Świętowałam u Córki-Wiewiórki. Nie napracowałam się przed tym, bo co to za praca wykonać tylko pasztet - a wyszedł mniamuśnie bardzo, bardzo - i mazurek coroczny, niewiarygodnie słodki! Jedzonko było bardzo smaczne, co nie tylko ja orzekłam, ale i Synek-Muminek. Potem słodkości i przepyszny ajerkoniak córczyny! Późnym popołudniem wróciłam we własne pielesze! Porobiłam parę ćwiczeń, bo przecież to ważne, i nie wolno odpuszczać, a potem powędrowałam grzecznie do łóżeczka, i po godzinie spanka obudziłam się z niewiarygodną zgagą! Czegoś takiego nie doświadczałam chyba wcale, a paliło mnie w trzewiach, jakbym tam ognisko miała, "cy cóś"! Masakra jakaś! I doszłam do wniosku, że to wina Córki! Bo przygotowała tyle pysznych mięsnych pyszności, a ja przecież od przeszło roku z mięsem mam mało wspólnego, o kiełbaskach nie wspominając! I gdyby nie mleko, które miałam w lodówce, nie wiem, czym by się to wszystko skończyło! Dotrwałam do rana, ale potem cały dzionek spędziłam w pościeli, oczywiście co jakiś czas raczyłam się mleczkiem! W sumie? Było nieźle, bo czemu nie? I nawet Córcia nie miała wyrzutów sumienia! Usłyszałam tylko małe co nieco, że przesada, bo nie tylko jedzeniowo niezbyt teges, ale na wizus - starość postępująca! Tu mi podniosła  ciśnienie, ale co się będę martwić, ja się sobie podobam, i tyle!





A potem , jak zawsze! Co kilka dni Pan Fizjo mnie maltretuje! Ostatnio zgłosił , że za bardzo się przywiązałam do kuli, i sugerował, bym o niej zapomniała. Co było robić? Spróbowałam, i nie było tak źle! Nawet powiem, że bardzo dobrze. Bo dzisiaj na ten przykład, po raz pierwszy odrzuciłam wszystkie przyrządy, i podreptałam prawie 3 kilosy .





Nie powiem, że było super, ale dałam radę. Dopiero na końcówce, przy schodzeniu z górki, było nieciekawie. Tak jak później na niezbyt długim odcinku pochylonego chodnika! Ale reszta to już betka była! Bo nawet mnie nic nie bolało, ale jakiś tam dyskomfort jednak był! W ciutkim procencie!
A za chwil parę dostałam  na zapęd, i zabrałam się za porządek w domku gospodarczym. Poszło jak z płatka! Dziwoty zatem żadnej nie ma, skoro jestem pełna podziwu dla moich kończyn, i dla samej siebie, of course!
Zapomniałabym! Udało mi się dodzwonić do szpitala, w którym mam mieć rehabilitacje! Info dostałam takie, że najprawdopodobniej zostanę poinformowana o przyjeździe do nich na koniec kwietnia, albo w maju! Super, nie!!!??? To będzie bardzo ciekawe doświadczenie jak mniemam! Hi,hi,hi!
A teraz muszę zająć się blizną, czyli tak jak zawsze, dwa razy dziennie wykonać masaż, a potem potraktować maścią z drobinkami złota! To najbardziej pilnowana przeze mnie sprawa, ale jest efekt, coraz bardziej jej nie widać! Blizny of course!