Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łączka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łączka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 czerwca 2023

NIE NADĄŻAM...

 ... i przez to nienadążanie trochę mi się posypało! Z odwłoka! A dlatego, że jak przed moim wyjazdem na Marsz przyjechali Wejherowiacy, to zaraz zabrali się za moją rehabilitację. Było nieźle, ale do czasu, czyli coś mi nie wyszło, coś pod koło rowerowe się dostało, mózgownica zwariowała, i.... na całe szczęście, podłożyłam przedramię lewe. Na drugi dzień było lekko fioletowe. A na trzeci, gdy już wyjeżdżali, było baaardzo fioletowe z obrzeżami z czerni. Na całe szczęście, była u nas pogoda niezbyt ładna, więc zasłoniłam rękę długim rękawem bluzki. Mając kilka tygodni wcześniej opłaconą wycieczkę po pałacach i dworkach Kaszubszczyzny, nie zrezygnowałam. Szkoda forsy! Nazajutrz, po powrocie pełnym zachwytów, zaliczyłam także Arboretum w Wirtach, i Ogrody Pokazowe we Franku.  Następne posty będą w tych tematach - obiecuję! :-)))

A ponieważ lewa ręka pobolewała niezbyt, więc nie odpuściłam sobie Stolicy. Marsz był przeżyciem nie do opisania, kto był, ten wie, a kto nie, niech żałuje! 

W międzyczasie Progenitura ustaliła, że zrobi porządek na moich włościach. Wymalowali, jak co roku, deski na tarasie, prócz tego stanowisko zwane piwnym ( w czasach, gdy był z nami Ślubny, odbywały się nań piwne biesiady i wesołe podśpiewywania ) także dostało nową farbę. A ponieważ w czasie zimowej zmiany naszej ulicy z "belejakiej" na utwardzoną, nie wszystko poszło jak należy, Zięciu zobowiązał się do poprawy miejsca, gdzie zaplanowałam podrzucanie pojemników na odpady, co oczywiście zostało zrobione. Zabrakło tylko czasu na podcięcie ogromnej tui, która zaczęła mi trochę przeszkadzać. Tymczasem przyroda nie próżnowała, i zaczął się czas kwitnienia czarnego bzu! Dopiero dwa dni temu znalazłam czas, aby pojechać w sobie znane miejsca, Efekt - cztery litrowe butelki syropu. Następnych pięć też czeka na zapełnienie. Czekają także kwiaty dzikiej róży, i czas na nie, bo za chwilę przekwitną, i jak wtedy delektować się pączkami w karnawale, gdy różanego nadzienia zbraknie? I zaczęłam się zastanawiać, jak to jest, że nie mam na nic czasu? A Wam nie ucieka?





Taka niby łączka


Czas pylenia wierzb






Pierwsza tura syropu z kwiatów czarnego bzu





A te ostatnie dwa zdjęcia, to super sprawa, bo baldachów mam na wyciągnięcie ręki! No i pomalowany kącik piwny! Tylko parasola brak, czyli mus nabyć drogą kupna!
PS.
Skleroza nie boli, a ja zupełnie zapomniałam o wizycie! Czyli o tym, że jak co roku spotykam się z Wielkopolanami z Wrześni. Jak zwykle były super rozmowy przy winku, maaasę serdeczności i piękny upominek. Na trzecim zdjęciu od dołu widać pudełko zapraszające na herbatę, a w środku cała gama herbat przeróżnych! Będzie czym się raczyć w długie, zimowe wieczory! Szafunierko, pięknie dziękuję Tobie i Twej drugiej Połowie!



sobota, 18 lipca 2020

LATO,LATO !!!

Lato aż się prosi, by się nim zająć! Na całe szczęście, moja rehabilitacja przynosi niezłe efekty, którym zadziwiony jest nie tylko mój fizjoterapeuta, ale i mój ortopeda! Nie bardzo wiem dlaczego Oni się tak nakręcają, bo dla mnie to rzecz oczywista, że ćwiczę wszystko po wielokroć czasem trzy razy dziennie, no i efekty tego są. Najważniejsze, że rowerem lepiej mi się poruszać niż na autonogach, nawet przy współpracy z laseczką. A jak rower, to wiadomo - ścieżka rowerowa, i hajda w las. Las zaś, to cuda tylko temu przynależne, zwłaszcza poziomki! Zdążyłam chyba na sam koniec, bo z mojego miejsca udało mi się zebrać dwa pudełeczka po serku maskarpone. Leśna poziomka, jak wiadomo, swój aromat ma, zatem jedna jej część została zjedzona ze słuszną porcją lodów, a druga poszła do suszenia - na herbatkę zimową!




Po drodze też uzbierałam już niewielką ilość płatków róży, zasuszone kwiaty lipy i kocanki dostałam od koleżanki, w piekarniku aktualnie siedzą suszące się połówki bardzo dojrzałych czereśni, a na sicie, na słońcu suszą się na sitach pokrojone w plasterki truskawki. Cała reszta owoców, płatków i inszych cudów natury po kolei będzie suszona , a na koniec będę się zachwycać zimową herbatką, która będzie mi przypominać lato!
Udaje mi się co drugi dzień zwiększać dystans mych rowerowych wycieczek, i zawsze jest to frajda niesamowita. Raz można się zachłysnąć zapachem świeżo skoszonych traw na nieużytkach przyjeziornych....

.... a często zachwycać się można pięknymi zachodami, i niewiarygodnym spokojem !


Na moim skrawku ziemi , w miejscu, gdzie świerkopodobna w formie tuja zabierała soki rosnącym opok bukszpanom, wyrwałam je i stworzyłam miejsce długości ok. 2m. Na to wysiałam mieszankę polnych kwiatów, i tak powstała kwietna łączka.


I mam teraz fajne miejsce obserwacji, zwłaszcza wieczorową porą. Ilość pszczół, trzmieli, motyli, i innych bzyków korzystających z tego niewielkiego miejsca jest niesamowita. Mieć to wszystko na odległość wzroku, słyszeć prawie trzepot malutkich skrzydełek, trudno się nie zachwycać pracowitym owadom!
Miłych letnich dni Wszystkim życzę!