Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skleroterapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skleroterapia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 kwietnia 2021

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA... I JUŻ PO!

Na trzy dni przed świętami Wielkanocnymi miałam drugą skleroterapię, tym razem na nodze prawej. Okazało się, że na niej tyle przeróżnych pajączków, że udało się flebologowi zrobić tylko połowę tego, co planowaliśmy. Reszta po połowie maja będzie. No, i dlatego fajne miałam Święta! Praktycznie nic nie musiałam robić, za wyjątkiem mazurka! Zabrałam się więc za świąteczne porządki w MBD. Ponieważ staram się na bieżąco żyć w jako takim ładzie, specjalnego zrywu nie było, no może poza myciem okien, za które zabrałam się jeszcze przed zabiegiem. Wprawdzie na oba dni świąteczne od południa gościłam się kolejno u Progenitury, ale dlaczego dobre duszki pochowane po kątach nie miałyby się cieszyć wiosennymi nastrojami? To im zostawiłam takie oto stroiki - a niech mają! :-)







 A teraz czekam na trochę lepszą pogodę, bo nie lubię w chłodzie i deszczu ze śniegiem pracować! Czeka mnie bowiem dokończenie tego, co każdego roku należy powtarzać! Czyli przycinanie krzewów i doprowadzenie trawników do jakiegoś bardziej normalnego stanu po zlikwidowaniu krecich pagórków. Wpadłam przy okazji na pomysł, że po co wyrzucać krecią ziemię nad strumyk, skoro można zasypywać dziury na naszej ulicy. Akuratnie dwie całkiem spore są na samym środku, gdy wyjeżdżam z posesji! Niezbyt duże wiaderka mam, to nie musze prosić nikogo, by mi to ogarnął! Sama dam radę!

wtorek, 2 lutego 2021

SNUJ


Snuj to taki stwór, co się snuje. Po domu, i nie tylko. I nic nie robi. Bo mu się nie chce! Skrzydełka opadły, a chciałby sobie pofrunąć tu i tam. Ześlimaczały one bowiem! I ma się wrażenie, że wszystko ciągnie się jak przysłowiowe "flaki w oleju", i "pruje się w szwach"! To byłam ja! Jeszcze do niedawna. Bo wpierw musiałam wszystko przemyśleć, potem się zdecydować, a następnie poddać się zabiegowi! Wszystko po to, aby w końcu moje kończyny dolne zaczęły mnie normalniej nosić, a przynajmniej nie powodować odczucia, które mnie dość długo trzymało, a mianowicie tego jakbym miała nogi słonia! Nie tylko krótkie i przygrubawe tu i tam, do czego się przyzwyczaiłam już dawno, bo przecież z genetyką się nie wygra ( Tatko mi toto sprzedał ), ale do tego ciężkie, jakby one nie dwie były, ale przynajmniej cztery!

Pewnie bym się na to nie zdecydowała, gdyby nie moja Córka-Wiewiórka, która już trzy lata temu poddała się zabiegowi skleroterapii, stosowanej w leczeniu przewlekłej niewydolności żylnej. Jej objawem są żylaki i żyły siateczkowate. Sam zabieg polega na redukcji przepływu krwi w naczyniu przy zastosowaniu środków chemicznych. Przemyślałam wszystkie za i przeciw, i wyszło mi, że nie ma na co czekać. Kolana i tak bolą, więc niech chociaż mam bardziej komfortowo, zwłaszcza w łydkach! Także ten! W środę ostrzyknął mi lekarz lewą nogę, a z drugą mam termin za miesiąc. Po zabiegi ubiera się specjalne, uciskowe rajstopy, i nosi się je bez przerwy przez trzy dni, a potem przez następne trzy tygodnie można je na noc zdejmować. Należy często zmieniać pozycje, czyli wymiennie chodzenie, leżenie, siedzenie, a i to nie za długo. Spacery zaczęłam dopiero od niedzieli. A jakie zdumienie i radość była, gdy okazało się, że już było można odstawić w kąt laseczkę! I przejść można było o wiele dłuższy kawałek drogi, niż jeszcze tydzień temu, gdy odcinek półkilometrowy był niezłym wyzwaniem! Na dodatek nic nie boli, poza lekkim dyskomfortem w kolanach, które pewnie na długo zostanie! 

Cieszę się także z tego, że być może będę mogła latem chodzić także w kieckach, a nie tylko spodnie, spodnie, spodnie!