Przed samymi świętami u nas śniegu nie było! Za to posypało nieźle w Grodzie nad Brdą, do którego pojechaliśmy na operowe przedstawienie. I było dość czasu, aby sobie pospacerować po Przedświątecznym Jarmarku, wypić kubek grzanego wina, podziwiać świetlne instalacje i poczuć zbliżającą się atmosferę Świąt Bożego Narodzenia!
Przez trzy kolejne dni, na tydzień przed Świętami piekłam piernik staropolski u mnie, u Wiewiórki, i u Sąsiadki, aby dzień przed Wigilią zdążyć z dekoracją. Jak zwykle wszystko się udało jak należy!
W ubiegłym roku jakoś mi nie wyszło ozdabianie lukrem królewskim pierniczków, zatem polewa była czekoladowa z posypkami różnymi, które udało mi się znaleźć ! I dobrze, nie było blamażu!
Potem, to już robiłam za Gościa! Wigilia u Wiewiórki, pierwsze Święto u Muminka, a drugie Święto u Szwagrostwa! Bardzo mi się to spodobało! Aby jednak moich domowych duszków nie wystraszyć, porobiłam sobie trochę dekoracji.
Na koralowcu pod sufitem powiesiłam śnieżynki
Za choinkę robił wazon z jodłą, która raczej się nie sprawdziła, bo szybko "fiknęła", i zamiast w górę, pochyliła się w kształcie parasola.
Zamiast wystawy rodzinnych fotografii - świąteczne ozdoby
Komplet Aniołów. Progenitura była zachwycona, a ja się cieszyłam, że tak byli nimi zaskoczeni!
Piękna pogoda, mimo całkiem sporego mrozu, pozwoliła na spacery nad jeziorem, i tylko szkoda, że powoli to piękno znika, bo zbliża się niż!
A na NOWY ROK Życzę WSZYSTKIM
Pomarańczowej czekolady, ptasiego mleczka też.
Wiary, że ludzie są w sumie ok.
Miłości w każdej postaci. Palpitacji serca, bólu
brzucha, motyli ale i leniwego spokoju.
Poezji i prozy. W uczuciach i w życiu. Kłótni i pogodzeń.
Trochę bólu i cierpienia, nie za dużo i nie za często i bez
przesady, ale tak w sam raz.
Zdolności zdziwienia bez względu
na wiek. Ciekawości świata.
Książek, w których można się zatopić, zapominając o
bożym świecie. Filmów które bolą.
Płyt, które oszołomią. Dystansu do samych siebie rodem z czeskich
filmów.
Pasji i nadziei. Dostrzegania radości i piękna w najmniejszych
skrawkach codzienności.
Momentów olśnienia na szczycie góry, na łuku rzeki, w piekarni o świcie, że
życie jest jednak piękne!